Pracę z Bią zaczęłyśmy od okien czasowych: teraz jest czas na zabawę, teraz na odpoczynek, teraz na bycie osobno. Stopniowo, powoli, ale konsekwentnie uczyłyśmy Bię, że jej świat nie kończy się, kiedy nie ma opiekunki w zasięgu wzroku. Wprowadziłyśmy też stopniową naukę zostawania samej – od krótkich chwil, po dłuższe okresy aż do momentu, w którym Bia zaczęła czuć się komfortowo, gdy zostawała sama w domu. Do tego doszła praca nad pewnością siebie – nowe miejsca, nowe bodźce, budowanie świadomości ciała.

To ogromny sukces, który nie byłby możliwy bez ciężkiej pracy właścicielki. Bo prawda jest taka, że praca nad psem to też praca nad sobą. I ona zrobiła to fenomenalnie! Bia dziś to zupełnie inny pies – spokojniejszy, stabilniejszy i w końcu… wolny.
