Nie mogę bez Ciebie żyć! – jak Bia nauczyła się samodzielności

Kiedy poznałam Bię, nie była po prostu „przywiązana” do swojej opiekunki. Ona żyła tylko dla niej. Każda chwila spędzona bez kontaktu fizycznego powodowała stres, panikę, piszczenie. Bia nie potrafiła być sama, choćby przez minutę. Była jak cień, jak mała, kudłata pchełka przyklejona do swojej pani, a każda próba stworzenia dystansu kończyła się dramatem.
Opiekunka myślała, że to lęk separacyjny, ale prawda była inna – Bija nie bała się samotności, ona nie umiała funkcjonować bez swojej pani. To było uzależnienie, które odbierało jej stabilność psychiczną i samodzielność.

Pracę z Bią zaczęłyśmy od okien czasowych: teraz jest czas na zabawę, teraz na odpoczynek, teraz na bycie osobno. Stopniowo, powoli, ale konsekwentnie uczyłyśmy Bię, że jej świat nie kończy się, kiedy nie ma opiekunki w zasięgu wzroku. Wprowadziłyśmy też stopniową naukę zostawania samej – od krótkich chwil, po dłuższe okresy aż do momentu, w którym Bia zaczęła czuć się komfortowo, gdy zostawała sama w domu. Do tego doszła praca nad pewnością siebie – nowe miejsca, nowe bodźce, budowanie świadomości ciała.

❗Efekt? Kosmiczny! Dziś Natalia może swobodnie wyjechać na wakacje za granicę, a Bia zostaje w domu i… nic się nie dzieje! Niedawno spędziła kilka dni z siostrą opiekunki, teraz została nawet pod opieką jej chłopaka – osoby, która nie mieszka z nimi na co dzień – i poradziła sobie znakomicie!

To ogromny sukces, który nie byłby możliwy bez ciężkiej pracy właścicielki. Bo prawda jest taka, że praca nad psem to też praca nad sobą. I ona zrobiła to fenomenalnie! Bia dziś to zupełnie inny pies – spokojniejszy, stabilniejszy i w końcu… wolny.